רב אלחנן בונים וואסערמאן

 Raw Elchonon Bunim Wasserman – jest jednym z większych żydowskich myślicieli ubiegłego, XX stulecia. Urodził się w 1875 roku, uczył się w wielkich litewskich jeszywach, min. w Kolelu wielkiego Hofec Chaima. Po pierwszej wojnie światowej przeniósł się do Polski, gdzie założył znakomitą jeszywę w Baranowicach, którą prowadził do śmierci w 1941 roku. Początek drugiej wojny światowej zastał rawa Wassermana w USA. Raw Wasserman doskonale zdawał sobie sprawę czym ta wojna grozi narodowi żydowskiemu. W swoich pismach wielokrotnie o tym pisał. Pomimo tego, nie zachciał pozostać w Ameryce. „W dni które nadejdą, nie mogę pozostawić moich uczniów” – powiedział i wrócił do ogarniętej wojną Polski. Raw Elchonon i jego jeszywa zostali przetransportowani do kowieńskiego Fortu Dziewiątego, gdzie wszyscy zostali zamordowani uświęcając Imię Wszechmocnego.


O wierze

1. „I nie idźcie za swoim sercem” /Bemidbar 15:39/. Nasi mędrcy wskazują, że zdanie to dotyczy żydowskich herezji /minut/. Wydawać by się mogło, że pierwsza przyczyna herezji rodzi się w naszych myślach, a więc w rozumie. Ten zaś tkwi w głowie, a nie w sercu. Dlatego wydaje się logiczne powiedzieć: „Nie idźcie za waszym poznaniem i waszym rozumem”. Okazuje się jednak, że jest wiele miejsc w Pismach, gdzie właśnie sercu przypisuje się mądrość, np.: „Moje serce widziało wiele mądrości” /Koheles 2:16/ lub: „Mądry sercem przylgnie do micwojs” /Miszlej 10:8/. Trudno zatem pojąć, jakie właściwie znaczenie ma owa mądrość serca.

2. Rambam pisał: „Pierwszą micwą jest wierzyć w Haszem”. Najpierw należało by zrozumieć: jak w ogóle można komuś nakazać wierzyć? Jeśli chodzi o inne micwos, możemy łatwo stwierdzić – jak się powstrzymać od nich, lub jak je wykonać, jesteśmy w stanie określić nasze siły i możności i podjąć decyzję; czy jesteśmy w stanie coś uczynić, czy też nie. Jednak wiara w Haszem i Jego świętą Torę to coś takiego co „się ma” lub nie, niemalże niezależnie od naszej woli. Jeśli więc serce jest przepełnione wiarą, nie ma konieczności „wypełniania” tej micwy, bo wiara po prostu jest. Jeśli jednak /uchowaj Boże!/ w sercu nie ma wiary – nie można mu jej nakazać. Na pierwszy rzut oka, człowiek taki wydaje się być pozbawionym w ogóle możliwości wyboru. Ale z Tory wynika, że grzech niewiary jest gorszy niż bałwochwalstwo. Bałwochwalcę należy sądzić w obecności świadków, należy go ponadto oświecić i przestrzec przed jego grzechem. Natomiast w sądzie nad bezbożnikiem, nie są konieczne dowody, ani w napominaniu go, ani przed sądem Senchedrynu. Wierzący w bałwany i składający im ofiary, czy też składający na ofiarę Molochowi swojego syna, powinien być właściwie traktowany jak „zmuszony” do tego czynu, skoro jego wiara w bałwany jest tak wielka, że składa on w ofierze własne dziecko. Z tego względu należało by traktować go bardziej pobłażliwie, niż człowieka wierzącego w Haszem, a pomimo to grzeszącego. Jednakże w Torze czytamy, że grzech bałwochwalstwa jest cięższy. Rambam pisał, że w całej Torze jest mowa, właściwie tylko o bałwochwalstwie, a sam Bóg zastosował tu określenia „zazdrosny i mściwy”.

3. Poza tym. Wiara wchodzi w skład przykazań i obowiązków jakie musi przestrzegać każdy dorosły żyd, to jest chłopiec od trzynastego i dziewczynka od dwunastego roku życia. Wiadomo, że w temacie wiary potknęli się nawet najwięksi filozofowie. Weźmy choćby przykład Arystotelesa o którym Rambam powiadał, że poziom jego umysłowości niewiele ustępował poziomowi prorockiemu, tzn. jeśli pominąć newua /dar prorokowania/ i jej świętość, nie było na świecie człowieka równego mu w mądrości. A mimo to, tak wielka mądrość nie pozwoliła mu dojść do prawdziwej wiary. A jeśli tak, jak jest możliwe by święta Tora nakazywała młodemu człowiekowi, by ten, swoim, jeszcze nie dość rozwiniętym pojmowaniem rzeczy osiągnął więcej niż udało się Arystotelesowi? Z drugiej strony, jednak wiemy, że Wszechmocny nie wymaga od swoich stworzeń więcej niż są w stanie pojąć i zrobić.

4. Poza tym. Potomkowie Noego są obowiązani przestrzegać Siedmiu Micwos. Jeśli nie będą oni przestrzegać tych przykazań – w przyszłości poniosą za to konsekwencje. Wyobraźmy sobie teraz nie-żyda, ciemnego, nieoświeconego pastucha. Kiedy stanie przed Sądem Ostatecznym – zasądzone mu będzie Gehinnom – za to, że nie przestrzegał Szewa Micwos. Z całą pewnością pastuch powie: „A skąd ja miałem wiedzieć, że jestem obowiązany tego przestrzegać?” Na pierwszy rzut oka, jego pretensja jest zupełnie uzasadniona. Tym niemniej będzie on osądzony. Jak więc widzimy, wszystkie te pytania wymagają szczegółowego wyjaśnienia.

5. Jeśli zastanowimy się chwilę nad tym zagadnienie, dojdziemy do wniosku, że Wszechmocny wyposażył każde stworzenie w zapas odpowiednich narzędzi do poznania i odnalezienia właściwej drogi. Do tego, by osiągnąć pojmowanie w tej materii, nioe jest konieczna wiedza filozoficzna. W Chowot halewawot /Brama pierwsza, rozdz. 6/ czytamy: „Są ludzie, którzy utrzymują, że świat powstał «in creatio ex nihilio», tzn. bez udziału Stwórcy. Koncepcja taka budzi moje najwyższe zdumienie: jak w ogóle taka myśl mogła zrodzić się w ludzkim umyśle? Jeśli by ktoś powiedział o kole nawadniającym pole, że powstało ono samo z siebie, bez udziału konstruktora, powiedzielibyśmy o nim, że jest niespełna rozumu! Jasnym jest, że wszystko co się pojawia bez uprzedniego zamysłu, nie nosi na sobie znamion mądrości. Nie możemy oczekiwać, że z chlapnięcia tuszem na pergamin, powstanie pismo. Tak samo, jeśli ktoś powie o pięknej kaligrafii, że postała z kleksa, nazwiemy go po prostu kłamcą.” Jak więc myślący człowiek może twierdzić, że cały skomplikowany świat powstał sam z siebie, skoro na każdym kroku spotykamy dowody głębokiej mądrości w jego konstrukcji i przejawach działania? Ileż cudownej mądrości zaklętej jest w konstrukcji ludzkiego ciała, w funkcjonowaniu jego organów! Jak jest możliwe mówić o tak skomplikowanej konstrukcji, że powstała sama z siebie, bez uprzedniego rozumnego planu. Jeśli ktoś powie o zegarze, że powstał sam z siebie – weźmiemy go za po prostu wariata. Bardzo podobną naukę znajdujemy w midraszu:
„Pewien ateista przyszedł do rabiego Akiwy i zagadnął go:
        -Kto stworzył świat?
        -Wszechmocny – odparł rabi.
        -Udowodnij mi to!
        -Dobrze. Ale najpierw ty mi powiedz kto zrobił twoje ubranie?
        -Jak to kto? – zdumiał się ateista – krawiec!
        -Udowodnij mi to! – odparł rabi Akiwa.
Wówczas, z takimi słowy zwrócił się rabi do swoich uczniów:
        -Tak jak ubranie świadczy o istnieniu krawca, drzwi o stolarzu, dom o budowniczym, tak wszechświat daje świadectwo o Bogu Wszechmocnym.”
Gdybyśmy wyobrazili sobie człowieka, posiadającego już od momentu urodzenia, rozwiniętą świadomość, nie będziemy mogli pojąć stopnia jego zdumienia na widok nieba, ciał niebieskich, ziemi i wszystkiego co ją napełnia. Jeśli zapytamy go, czy świat, który właśnie ogląda, powstał bez uprzedniego logicznego planu, czy też może jest dziełem Twórcy, to zapewne odpowie, że świat powstał za sprawą cudownej mądrości i w zadziwiającym uporządkowaniu. „Niebiosa opowiadają chwałę Boga” czytamy w Thilim 19,1. Zadziwia i wręcz poraża, jak filozofowie mogli wpaść na taką głupotę jak „creatio ex nihilio”.


6. Rozwiązanie tej zagadki znajdujemy w naszej świętej Torze, która odkrywa wszystko co zakryte. Napisano: „Nie przyjmuj łapówek, gdyż łapówki zaślepiają nawet naocznych świadków i fałszują słuszną sprawę.” /Szmos 23:8/. Minimalna wielkość łapówki to, według Tory, pruta /mniej niż dwa centy/, tą samą miarę stosujemy w przypadku kradzieży czy lichwy itp. Tora mówi tutaj o absolutnie wszystkich ludziach, o mędrcach, nawet takim człowieku jakim był Mosze Rabejnu. Nawet jeśli taki człowiek przyjmie łapówkę rozmiaru pruty – zaćmi to jego zdolność właściwego pojmowania, i nie będzie mógł wydać sprawiedliwego sądu. Trudno pojąć, jak malutka łapówka przyjęta od jednej ze stron w sporze, mogłaby ludziom takim jak Mosze i Aron odebrać jasność sądzenia! Jednak Tora świadczy, że właśnie tak mają się sprawy, a Bóg Wszechmocny to potwierdza.
Dlatego też, powinniśmy pojąć prostą prawdę, że pożądanie określa świadomość. Będziemy wtedy mogli pojąć napięcie, pomiędzy siłą pożądania a siłą rozumu. Słabe pożądanie wpływa na umysł rozwinięty nieznacznie, zaś na nierozwinięty – silniej. Jest niemożliwym, by pożądanie nie miało żadnego wpływu na ludzką wolę. Znajdujemy u naszych mędrców historię, mówiącą o tym, jak to maleńka usługa, jaką wyświadczył dwóm sędziom pewien człowiek, zmieniła ich nastawienie. Sędziowie powiedzieli: „Cóż należy mu poddać taki sposób, by wygrał sprawę!” O takich jest powiedziane: „Umrą biorący łapówki /podarki/”.
Postarajmy się przełożyć to na naszą sytuację. Jeśli nasi, błogosławionej pamięci mędrcy, którzy byli podobni aniołom w potędze swej świadomości i świętości cech charakteru, a nawet najmniejsza „usługa” deprawowała ich moralnie, to, o ileż bardziej dotyczy to ludzi pogrążonych w pożądliwości tego świata. Jacer horo kupuje ich za bezcen i szepcze: „Zobacz! Przed tobą stoi cały świat! Rób w nim czego dusza zapragnie.” Człowiek, który się sprzedał, nie jest w stanie dostrzec istoty rzeczy, ani przyjąć prawdy, która stoi wbrew jego pożądaniu. Człowiek w takim położeniu jest jak pijany. A w stanie upojenia, nawet największy umysł przestaje pracować. Teraz, filozofowie negujący stworzenie świata nie stanowią dla nas już takiej zagadki. Choć umysł mają wielki – tak samo wielka jest ich pożądliwość. Odpowiednia „zapłata” sprawi, że na pytanie: „ile jest dwa razy dwa?” - człowiek zupełnie spokojnie odpowie: „pięć”. Ludzki rozum jest w stanie wydać sprawiedliwy sąd tylko wtedy gdy nie dostał „łapówki” w sprawie którą rozsądza. Jeśli przyznanie prawdy jest sprzeczne z pożądaniem człowieka, to nawet głębia jego umysłu nie będzie w stanie rozjaśnić ślepoty jego oczu.

CDN