□ Dlaczego uważasz, że właśnie teraz nadszedł czas, by przyjrzeć się
temu..., w końcu staremu sporowi?
■ Cóż, jak to się mówi; wszyscy są już zmęczeni. Państwo Izrael
nie doprowadziło do obiecanej szczęśliwości. Jest bardzo daleko od tego by
stać się ratunkiem i schronieniem dla żydów. Wręcz przeciwnie, znajduje
się w nieustannym konflikcie, wojnie, w morzu terroru. Po pół wieku
tego delirium, jasno widać, że ani wojna, ani rozmowy pokojowe nie rozwiążą
tego problemu. Tradycyjna wojenna propaganda już tak nie porywa, nie dodaje
skrzydeł prorokom żydowskiego raju, z drugiej strony ludzie przestali ufać
również mitom „procesu pokojowego”.
□ No tak, ale przecież to nie dla tego...
■ Tak, tak, wiem. Mit „sprawiedliwej wojny” skompromitował się, a pokojowe
załatwienie sprawy to nierealna bajka. Wspominałem ci, że chcemy raczej skończyć
ze starymi stereotypami, a nie wciąż się w nich babrać.
□ W porządku, jaki zatem jest twój punkt widzenia?
■ Uściślijmy, to nie jest mój punkt widzenia.
□ Więc czyj?
■ To punkt widzenia narodu żydowskiego od początków naszego
wygnania, które jest konsekwencją naszych czynów, wygnania
które skończy się tylko pod warunkiem naprawy i tszuwy. Zostaliśmy
wygnani za nienawiść – i możemy powrócić tylko dzięki miłości
. Zostaliśmy wygnani z powodu awejros, a powrócić możemy tylko
dzięki micwos. Tylko Haszem może położyć kres wygnaniu. Haszem, nie
czołgi i bomby. Nie wydaje ci się, to dostatecznie jasne w dzisiejszej sytuacji?
□ Jasne jest raczej to, że jesteście jednymi z tych ultraortodoksyjnych
fanatyków występujacych przeciwko państwu Izrael.
■ Wystrzegaj się stereotypów, zarówno tych propagandowych,
jak i tych zwyczajnie już funkcjonujących w środkach masowej informacji.
Kiedy pojawił się syjonizm wystąpili przeciw niemu wszyscy wielcy rabini.
Właściwie dopiero od 1948 zaczęły pojawiać się hybrydy religii i quazi-syjonizmu.
Dobrym przykładem jest tu Agudat Israel. Chcą mieć wszystkie rezultaty syjonizmu
– państwo z jego wojnami i suwerennością, ale nie chcą ani zabijać, ani ginąć
w obronie tego państwa. Wyciągają od syjonistycznego państwa pieniądze, ale
nie chcą go bronić.
□ Jak rozumiem, takie jest stanowisko charedim, ultraortodoksi
widzą to inaczej?
■ Nie pozwalaj kłamcom i ludziom okłamanym myśleć za siebie. Stanowisko
Agudy jest takie:. „Bierz pieniądze i zwiewaj!” To nie jest tradycyjny żydowski
punkt widzenia. Tradycyjny punkt widzenia – jest przeciwny syjonizmowi. Bez
względu na to „jacy” ci syjoniści są, bez względu na to czy prześladują
religię, czy też dają się doić „religijnym” hipokrytom. Nasz stosunek do syjonizmu
jest niezmienny. Nie uzależniamy go od wysokości „łapówki”. Nie bierzemy
od nich pieniędzy. Tak więc problem nie w tym, czy syjoniści płacą „okup”
na jeszywy, czy nie, ale w samej kwestii odbudowania przez nich państwowości
Izraela.
□ Ale przecież państwo broni także religijnych obywateli.
■ Wprost przeciwnie. W Ziemi Świętej żyły społeczności żydowskie na
długo przed tym jak pojawili się tutaj syjoniści i zaczęli prowokować, żyjących
tu od setek lat muzułmanów. Społeczności żydowskie żyły w pokoju ze
swoimi nie-żydowskimi sąsiadami. Problem pojawił się dopiero, gdy nadciągnęli
emigranci z planami ustanowienia politycznej suwerenności. Syjoniści nikogo
tam nie bronią. Najpierw odebrali spokój żyjącym tam ludziom, następnie
narazili na niebezpieczeństwo miliony, które wciągnęli za sobą do tego
piekła.
□ Ale to państwo stało się przecież bytem realnym, dokonanym. Nie
możecie żądać, by naraz przestało istnieć! Teraz nie ma już wyboru.
■ Od pół wieku, ba! Od stu lat słyszymy, że trzeba tylko troszkę
powojować, a to państwo stanie się bezpiecznym schronieniem dla żydów.
Ale to nie nastąpiło. Ile jeszcze wojen jest potrzebnych do osiągnięcia takiego
celu? Ile jeszcze ludzi musi umrzeć, by powiedzieć „dość!”, by zdać sobie
sprawę że to zwykłe kłamstwo? Kłamliwa nadzieja, która przyniosła tylko
antytezę tego co obiecywała?
□ A więc? Co dalej?
■ Najpierw coś wyjaśnijmy. Wy... macie już puste ręce. Już nic wam
nie pozostało. Wykorzystaliście wszystkie możliwości. Wasze koncepcje, na
przestrzeni półwiecza – wyczerpały się. Było już wszystko; wojna,
walka, procesy pokojowe, znowu wojna, następne koncepcje pokojowe, znowu
wojna, terroryzm arabski, terroryzm państwowy. Pobudka panowie! Już nikt
wam nie uwierzy w następny „proces pokojowy” zakończony następnymi rzeziami.
Nikt nie uwierzy w „ostatnią”, „decydującą” batalię – zakończoną przy następnym
stole rokowań.
W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat wyśmiewaliście nasz upór, gdy
wskazywaliśmy wam wersety Tory, które wy w swojej propagandzie skazaliście
na zapomnienie. Przynajmniej, na jedno mgnienie, zamilczcie. Zamilczcie i
pomyślcie. Zastanówcie się nad tym, że wszystko, przed czym MY przestrzegaliśmy
– stało się, wypełniło i dokonało. Wszystko co WY obiecywaliście, odeszło
do lamusa niespełnionych życzeń.
□ No, dobra. Ale jaki zatem jest wasz plan?
■ Uff.., no dobrze. Ale najpierw musimy oczyścić umysł z syjonistycznego
pojmowania historii.
Tak więc, przede wszystkim, musimy zdać sobie sprawę, że nie jest możliwe
uciec od przeznaczenia. To nie żaden fatalizm. Raczej racjonalistyczne myślenie
w kategoriach przyczynowo-skutkowych.
To jest ciężki grzech – zabijać ludzi, bądź dać się zabić po to żeby ustanowić
żydowskie państwo wbrew woli Haszem, jeszcze przed nadejściem Moszijach Cidkejnu,
przed zbawieniem ludzkości. To nie jest Kidusz Haszem! – to jest ciężka
awejra.
Twór, lub raczej nowotwór zwany państwem Izrael nie jest reprezentantem
żydostwa, ani też, nie ma nic wspólnego z judaizmem.
Utrzymywanie tego bytu politycznego nie jest nakazaniem Tory, wręcz przeciwnie
– jest buntem wobec Boga.
Agresja wobec nie-żydów jest sprzeczna z Torą.
□ Wasz plan?
■ Nasz plan na najbliższy czas to neutralizacja antyżydowskich nastrojów
wywołanych okrucieństwem i chamstwem syjonistów. Osłabienie tego odium
odrazy, jaki czuje do narodu żydowskiego świat, a szczególnie kraje
islamskie. Chcemy uczyć świat, prosić, by nie kojarzyli tego nacjonalistycznego
obłędu z judaizmem. Chcemy, by świat dowiedział się, że wygnanie Palestyńczyków
i wszystkie opresje z tym związane, nie nastąpiło w 1948 roku, lecz że zostało
zaplanowane dużo wcześnie, że my – żydzi Tory nie mamy z tym nic
, absolutnie nic wspólnego, że odżegnujemy się od wszystkich podłości,
od całego zła, które stało się udziałem niewinnych ludzi – żydów
i muzułmanów. Walczymy o większą wrażliwość dla narodów w sercach
żydów. Bóg tego chce. Bo Bóg jest dobry. Bóg nienawidzi
pogardy i pychy. To On – Haszem uczynił nas Narodem Wybranym, jesteśmy z
tego dumni – i mamy prawo być z tego dumni – ale tylko wtedy gdy pojmujemy
wybraństwo w pokorze – jako służbę, a nie władzę.
□ Jaki zatem jest wasz plan długofalowy?
■ Modlimy się o świat bez zła, wojny, głodu i niesprawiedliwości.
Wiemy, że to się stanie – bo tak mówi Tora, ale modlimy się: „Panie..
za dni naszych – teraz!” Świat jest już zmęczony. Tak bardzo zmęczony.
Prosimy Boga by ulitował się nad swoimi dziećmi. Modlimy się by przyszedł
Mesjasz.
□ To jest... realne?
■ Widzę, że nasza wiara jest dla ciebie czymś irracjonalnym... Dobrze więc
– nasza wiara jest irracjonalna – ale nie mniej irracjonalna niż wiara syjonistów
w sprawiedliwy Medinat Israel. Ale my wolimy wierzyć w „irracjonalną” miłość
niż szerzyć irracjonalne zło, zło bez końca i bez widoków na koniec.
Gdyby żydzi zrozumieli całe zło syjonizmu – wtedy - dopiero wtedy mogliby
zacząć rozmawiać z muzułmanami w duchu zrozumienia i pokoju. Ale, że tak nie
jest... Cóż, jednak nasze stanowisko nie jest aż tak irracjonalne –
zdajemy sobie sprawę na jakim spirytualnym szczeblu znajduje się nasz naród.
Możemy tylko modlić się do Boga o światło dla ślepych i wytrwałość dla
widzących. Czyniąc to – przynajmniej /aż!/ uświęcamy Imię Wszechmocnego i
przybliżamy żydów do Narodu Tory.
□ Przepraszam za złośliwość, ale mam wrażenie, że nie ma zbyt wielkiego
zainteresowania waszymi ideami.
■ Statystyki nie kłamią, - to my kłamiemy statystykami. Tak podchodząc
do problemu – masz rację. Ale nie do końca. Nas są tysiące. Ale... ich są
miliony. Ale..., syjonizm jest już przecież martwy..., więc? Oni „są których
nie ma”. Nie martw się statystykami. Zawsze zostanie resztka Izraela
. Haszem nie jest populistą. Kiedy – wydawać by się mogło – że wszyscy poszli
na dyskotekę do pubu „Pod Złotym Cielcem” – zostanie „dziesięciu”, którzy
będą modlić się za nich, by nie stali się takim samym bydłem jak bałwan wokół
którego pląsają. A Haszem? Znów okaże swoją miłość. Bo Bóg
– Bóg Jedyny, Bóg Izraela, jest Bogiem miłości i wybaczenia.
□ Cóż... mam o czym podumać.
■ W samej rzeczy.